4 WYMIARY WYPRZEDAŻY (GARAŻOWEJ :)

Lubię czuć sens spraw, w które się angażuję, w których biorę udział, lubię ten sens sobie nazwać, wyliczyć, obejrzeć i poczuć, że tak, wchodzę w to świadoma korzyści i ryzyka :-) Tym bardziej jeśli ma to zająć mi prawie cały dzień, jeden z 366 w tym roku. Sprawdzam, ile w tym czymś życia, ile fantazji, nauki, wysiłku, satysfakcji. Posłuchajcie, co mi wyszło, gdy sprawdzałam w ten sposób Wyprzedaż Garażową :-) Odkryłam cztery wymiary, cztery obszary, w których Garażówka ma żywotny sens! W dodatku wszystkie zaczynają się na literę E :-)

  1. Ekologia – gdyby sąsiedzkie wyprzedaże garażowe były częste i były pierwszym pomysłem na zarządzanie rzeczami, w których toną nasze miejskie siedziby, ich obrót w miejskim ekosystemie byłby może bardziej dynamiczny, energiczny, z mniejszymi kosztami i stratami, a z lepszym i może nawet nowatorskim wykorzystaniem, tego co już mamy, a mamy tysiące rzeczy. Taka kultura obrotu rzeczami :-)
  2. Ekonomia – jest to wymiar raczej indywidualny, ale wiąże się na przykład z uzyskaniem  świadomości, na co wydajemy pieniądze. Na rzeczy, których tak naprawdę nie potrzebujemy, co do których się pomyliliśmy, które już mamy. Taka domowa, sezonowa inwentaryzacja może przynieść inspirujacą, ekonomiczną refleksję :-)
  3. Edukacja – moje dziewczyny uwielbiają klubowe wyprzedaże, bo mogą na nich samodzielnie sprzedawać ( np. sukienki dla lalek) i co bardzo ważne, kupować. Daję im około 10 zł w monetach i mogą sobie kupić za to, co chcą. A wybór książeczek czy zabawek za kilka złotych jest wielki. Uczą się pytać o rzeczy, które je interesują, uczą się liczyć, odejmować i dodawać, gdy ktoś kupuje coś u nich. To nie byle co, gdy ma się 6 lat. Chciałabym, żeby miały prawdziwe doświadczenie, prawdziwy kontakt z innymi ludźmi, umiały z szacunkiem i sympatią dla drugiego człowieka i siebie dokonywać transakcji i wyborów :-)
  4. Emocje – dlaczego nie poćwiczyć uważności, bycia tu i teraz, właśnie na takim wydarzeniu, zwłaszcza, gdy sprzedaż nie idzie tak jak sobie planowaliśmy, bo okazuje się, że kupujący mieli inne plany ;-)  Zgoda na ten wysiłek, czyli czas i swoją otwartość, oczekiwanie i rozczarowanie, przygotowanie i zmęczenie :-) Po co płacić za jakieś wykwintne warsztaty mindfulness..? Przyjść, być, mieć otwarte oczy, umysł i serce. To ludzie spotykają się z ludźmi i jest co robić :-)

Tego wszystkiego Wam i sobie życzę :-)

Do zobaczenia na Wyprzedaży,

Lidia Rekosz-Domagała